Zaintrygował mnie wywiad w ostatnim tygodniku "Uważam Rze" (ta nazwa jest okropna) z ekonomistą Krzysztofem Rybińskim. Nie ukrywam, że rozważałem możliwość poparcia tego pana w wyborach do Senatu, w tej nowej ordynacji.

Jednak widzę pewne różnice w poglądach gospodarczych - nie jestem min.: zwolennikiem sztywnego podwyższania wieku emerytalnego. Rybiński kluczy w kwestii KRUS, pamiętam gdy chwalił konstrukcję tego systemu, we wspomnianym wywiadzie krytykuje i przy okazji proponuje by ludzie ze wsi masowo przyjeżdzali do miast, a na ich miejsce we wsiach osiedlą się bogaci z miasta i w ten sposób trochę tego bogactwa spłynie na wieś. Jest to według mnie nic innego jak słynny teoretyczny model polaryzacyjno-dyfuzyjny z planu Michała Boniego Polska 2030. Ja optuję za zrównoważonym rozwojem całego kraju.

Dodatkowo dowiedziałem się z tego wywiadu, że Rybiński jest za wprowadzeniem podatku katastralnego. Ja generalnie jestem zawsze bardziej niechętny jakimkolwiek podatkom, lecz w tym wypadku podatek ten wzbudza u mnie wyjątkowe negatywne odczucia. To raczej przesądza, że w wyborach do Senatu poprę Zbigniewa Romaszewskiego.

Jednak jak to jest z tym podatkiem katastralnym. Funkcjonuje on w wielu krajach Europy Zachodniej.  Trafia do mnie argument, że jest to podatek archaiczny wprowadzony w czasach Napoleona Bonaparte by finansować jego wojny. Tak samo przekonuje mnie to, że byłby to podatek szalenie niekorzystny dla ludzi niezbyt (a nawet i średnio) zamożnych, ale posiadających własne nieruchomości, także mieszkania w centrach dużych miast. W naszych warunkach mogłoby się to skończyć przymusową sprzedażą własnego dachu nad głową, a nawet eksmisjami wielu rodzin, ludzi starszych i powstaniem olbrzymiej nadwyżki podaży na rynku nieruchomości, co dodatkowo obniżyłoby ceny sprzedawanych mieszkań - gratka dla czyhających na tanie mieszkanie w dobrym punkcie. Jednakże Rybiński wspomina o jakimś zmodyfikowanym podatku katastralnym, nigdzie jednak nie tłumaczy na czym miałyby polegać te modyfikacje. Podkreśla, że obecne opodatkowanie od wieczystego użytkowania nieruchomościami to to samo tylko takie bardziej dzikie. Biorąc pod uwagę ubiegłoroczne podwyżki tej formy opodatkowania, gdy min.: Rada Miasta Warszawy (moje miasto podaje jako przykład) tłumaczyła to koniecznością urealnienia cen nieruchomości, jest trochę prawdy w tym co mówi Rybiński. Rybiński łączy w ogóle ten podatek z całą mglisto przedstawioną reformą systemu podatkowego.